(opublikowano: 2019-03-24 15:08)

Dzień 12. Stagnacja

"(...)Ja pierdolę, jacy my jesteśmy nudni. Spotykamy się na występach, dziesiąty raz słuchając tych samych żartów, na backstagu żartując dziesiąty raz z tych samych rzeczy i obsmarowując gównem po raz dziesiąty te same osoby. Potem idziemy na miasto, zazwyczaj po prostu pijemy i gadamy po raz pierdylionowy o komedii i sramy się nad tym co robimy, i po co, i kto jak do komedii podchodzi. Ludzi spoza świata stand-upowego nazywamy “Cywilami”. Cywilami, rozumiecie? (...)"



Dzień Dwunasty - Stagnacja

 

No i co mam Wam powiedzieć? W Grudziądzu, jak to w Grudziądzu, był rozpierdol. Było dokładnie tak, jak opisywałem w poprzednim wpisie - dzikość serc i lekkość myśli. Te wydarzenia podnoszą na duchu, poznaliśmy się już i dotarliśmy z tą publiką, wybaczamy sobie swoje potknięcia i wspieramy się w momentach triumfu, jest idealnie. Mam tam całą wspaniałą ekipę - Wojtka i Tomka, którzy zajmują się dźwiękiem i światłem, nawet jeśli muszę coś po nich poprawiać, to są to kosmetyczne rzeczy i oni zawsze są do dyspozycji; Anna managerka klubu - zawsze na miejscu, dyspozycyjna i uczciwa kobieta, która mimo tego, że jest związana ze skostniałymi strukturami miejscowego domu kultury, jest bardzo elastyczna i pomocna. Widownia zawsze poczęstuje fajeczką (bo zapewniam Was, nie ma gorszego sępa i menela, niż ja w świecie stand-upowym, no może Popek, on nosi znamienite miano Kloszarda Polskiego Stand-upu, ale zapracował sobie na to ciężko swoimi swetrami), zaprosi do fotki, zaproponuje palenie. Ja akurat nie palę, bo za szybko paranoje różne łapię. Stanowcze nie dla miękkich narkotyków. Ogólnie bardzo otwarci ludzie. Prawie zawsze trafi się ktoś, kto przesadza z wtrącaniem się, ale przy wsparciu pozostałych uczestników wydarzenia, jest bardzo łatwo taką osobę sprowadzić do parteru.

Rzadko siadam wśród widowni, raczej gdy prowadzę imprezy to mam nawyk schodzenia za kurtynę, na backstage. Tym razem jednak chcę posłuchać komików. Impreza jest super, wszystko odbywa się tip-top, żarty wchodzą jak w masło, jest wspaniale. Po występie i wszystkich związanych z nim czynnościach (jak foteczki, rozmowy mniejsze i większe), idziemy na kolację i trochę posiedzieć, wieczór toczy się powoli, atmosfera raczej imprezowa, ale mi ciągle coś nie chce wyjść z głowy. Szkopuł, który mnie prześladuje od dłuższego już czasu.

Ja pierdolę, jacy my jesteśmy nudni. Spotykamy się na występach, dziesiąty raz słuchając tych samych żartów, na backstagu żartując dziesiąty raz z tych samych rzeczy i obsmarowując gównem po raz dziesiąty te same osoby. Potem idziemy na miasto, zazwyczaj po prostu pijemy i gadamy po raz pierdylionowy o komedii i sramy się nad tym co robimy, i po co, i kto jak do komedii podchodzi. Ludzi spoza świata stand-upowego nazywamy “Cywilami”. Cywilami, rozumiecie? To określenie stawia nas w ludzkiej hierarchii wyżej, niż Was - Zwykłych Zjadaczy Chleba. Jak mnie to wkurwia, to wznoszenie się ponad kimś, jakby się nie wiadomo co robiło. Żarty opowiadamy. Naszym zadaniem jest bawić ludzi. Nie zesraj się jeden z drugim z misją jaką sobie wbiłeś w głowę. Jeśli przy okazji żartu uda Ci się wpleść coś ciekawego, podać jakąś ideę, to super. Ale nie nazywaj komediantów współczesnymi filozofami. W którym, kurwa, momencie swojej kariery, wymyśliłeś jakiś nowy rodzaj patrzenia na życie lub wydałeś traktat na temat życia owego? Co Cię niby czyni filozofem? Wulgarne utyskiwanie na codzienność ze sceny? (Żeby nie było, nie mam nic przeciwko wulgarności - sam nazwałem swój program “Wulgarny Stand-up o Ruchaniu”, właśnie w opozycji do tych wszystkich Mądrych Stand-upowych Głów).

W kółko to samo. Że już nie są w stanie rozmawiać ze “zwykłymi ludźmi”. Bo oni są oczywiście wyjątkowi, w kółko napierdalanie na siebie, w którym sam niejednokrotnie uczestniczę, bo gdy wchodzisz między wrony, kraczesz tak jak one. Nie, to nie prawda. Sam jestem podłym człowieczkiem, sam niejednokrotnie poruszam temat innej osoby i zaczynam pluć żółcią, nie trzeba mnie do tego zachęcać. Mam wrażenie, że jako środowisko, wąskie bardzo, hermetyczne, z wysokim progiem wejścia w nie, zatrzymaliśmy się na etapie naprzemiennego lizania sobie jaj i spuszczania się nad własną wyjątkowością, a utyskiwaniem na każdą jedną inną osobę, w której upatrujemy konkurencję obecną lub przyszłą. Uszy mi więdną jak słyszę ile to dla siebie nie znaczymy i jaką ważną wspólnotą nie jesteśmy, tylko po to, żeby dwa dni później się dowiedzieć, że ta sama osoba mnie obsmarowała i zrobiła sobie ze mnie pożywkę dla beki, bo mną gardzi.

Panowie i Panie. Zatrzymaliśmy się. Mało który z nas się w ogóle komediowo rozwija, próbuje czegoś nowego. Staliśmy się w ciągu tych kilku lat podli, zawistni i małostkowi. Być może zawsze tacy byliśmy, a działalność sceniczna to z nas wyciągnęła, nie wiem. Zacietrzewiliśmy się w przekonaniu, że to co robimy to jest jedyna słuszna wersja tego zajęcia. Wielu z nas mówi innym komikom o czym powinni żartować, o czym warto, a o czym nie warto pisać i co jest tanie, a co nie jest. Traktujemy samych siebie jako najlepiej znających temat, nawet jeśli tego publicznie nie przyznamy. Przypominam, że naszym jedynym ważnym zadaniem jest bycie zabawnym z małym aneksem: nie nawoływać przy tej okazji to nienawiści. Każdy sam w sobie potrafi ocenić, jaką komedię chce tworzyć i w jakim kierunku iść. Jeśli ktoś chce pisać o gównie - dajcie mu pisać o gównie. O tym też ciężko napisać dobry bit, a jeśli on się uda, to oznacza to dokładnie tyle, że jest to dobry żart i nie jest Twoją, nomen omen, zasraną sprawą, o czym ten bit jest.

Nie rośćmy sobie praw to ferowania wyrokami na temat czyjejś działalności. Nie musi się Nam wszystko podobać i nie musimy wszystkiego i wszystkich lubić, ale gnojenie innych, bo robią coś, co Tobie osobiście nie podchodzi jest podłe. Po prostu go nie zapraszaj na swoje sceny, ba nawet z taką osobą nie występuj, skoro Cię tak ona mierzi. Ale no chuj to wszystko dookoła, no po co nam to. Ostatnimi czasy się bardzo mocno wszyscy na tym skupiliśmy i tak trochę wiecie, no słabo.

 

autor: Tomasz Kwiatkowski

LOGOWANIE
Newsletter wydarzeń

Zapisz się do informatora i odbieraj co dwa tygodnie aktualny repertuar na swojego maila.

Wyrażam zgodę na otrzymywanie korespondencji drogą elektroniczną. Nie martw się też nie lubimy spamu dlatego dostaniesz od nas raz w miesiącu info o wydarzeniach w Twoim województwie.

Akceptuję regulamin


Partnerzy: